Ostatnie wiadomości

Strony: [1] 2 3 ... 10
1
Ciekawostki / Odp: GameBoy Magazyn - oficjalny wątek
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Bart dnia Styczeń 07, 2026, 18:39:31 »
Cześć, po latach udało mi się odgadnąć hasło i się zalogować 😁,
właśnie przeszukałem sieć w celu znalezienia GB More i chciałbym nieśmiało zapytać czy w międzyczasie komuś udało się dorwać?
Cześć Butcher. Do dziś mam wszystkie cztery wydane papierowo numery.
2
Ciekawostki / Odp: GameBoy Magazyn - oficjalny wątek
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Butcher dnia Grudzień 28, 2025, 15:40:38 »
Cześć, po latach udało mi się odgadnąć hasło i się zalogować 😁,
właśnie przeszukałem sieć w celu znalezienia GB More i chciałbym nieśmiało zapytać czy w międzyczasie komuś udało się dorwać?
3
Ogólny / Odp: W co aktualnie gracie?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez NintendoPassion dnia Listopad 29, 2025, 17:47:42 »
Jakiś czas temu minęło mi 15 lat jak gram WoT. Nie maniakalnie, ale w miarę regularnie. Się nie chce wierzyć, że to tyle czasu już minęło.
4
Ogólny / Odp: Gry, które ukończyliśmy
« Ostatnia wiadomość wysłana przez GBM_Fan dnia Sierpień 11, 2025, 10:26:02 »
Castlevania: Dawn of Sorrow (NDS)




Castlevania: Dawn of Sorrow to kolejna gra na NDS z mojej biblioteki, do której podchodziłem parę razy. Ostatni save miałem z 2014 roku z zamkiem odkrytym na ponad 80% i bez zakończenia. Tym razem miałem trochę większe zacięcie i mniejszą konkurencję ze strony PC'ta, który czeka w kartonie na lepsze czasy. Udało się ukończyć wątek główny z dobrym i złym zakończeniem, odkryć zamek na 100%, zebrać wszystkie dusze i odblokować większość dodatkowych trybów. Niestety zabawę musiałem zacząć od nowa, bo nic nie pamiętałem :)

Sama gra jest dobra, może nawet bardzo dobra jeśli komuś nie przeszkadza tzw. grindowanie. Niestety ze względu na mechanikę zbierania dusz - na której opiera się ta odsłona serii - będziemy musieli parę godzin poświęcić na klepanie tych samych przeciwników i połączyć to z modlitwą do systemu RNG. Nie jest to najciekawsze zajęcie i przyznam szczerze, że twórców trochę poniosło. Np. jeden z przeciwników ma wskaźnik procentowy dla zdobycia jego duszy na poziomie ~0,4%, więc może się zdarzyć, że będziemy tłukli jednego przeciwnika przez pół godziny, a nawet więcej jeśli nie mamy szczęścia. Co ciekawe w DoS statystyka "Luck" jest popsuta i jej wpływ na grindowanie dusz jest znikomy nawet jeśli mamy ją na wysokim poziomie.

Przyczepię się też do nierównego projektu zamku. Niektóre lokacje są fajne, klimatyczne, mają spójnych tematycznie przeciwników, ale są też takie, które jakby tworzone były na kolanie. Np. ostatni fragment zamku, ten do którego przenosimy się na finałową walkę to IMO jakiś zlepek grafik z odrzutu. Drażni też trochę zbyt okultystyczny sznyt, zwłaszcza pod koniec. Ja wiem, że to seria Castlevania, tam wszystko ma być mroczne i w ogóle, ale temat Draculi i mrocznych mocy nie musi iść w kierunku satanizmu. W grze jest zbyt dużo symboliki i grafik wręcz satanistycznych. Nie było tego w poprzednich odsłonach serii.

To takie największe minusy, cała reszta to dobra gra z tzw. gatunku metroidvania. Wszyscy znamy te mechaniki, nie ma tu nic odkrywczego. Jednak jest to zrobione dobrze i wciąga, choć trzeba zrozumieć parę mniej oczywistych elementów takich jak np. system zbierania dusz.

Na kiedyś tam zostawiłem sobie dodatkowy tryb Julius Mode gdzie możemy przejść całą grę od nowa z nowymi mechanikami i walcząc z głównym bohaterem jeśli skończymy grę z tzw. bad ending. Świetna sprawa.


Ocena: 7/10
Jednym zdaniem: Stara dobra metroidvania w nowej szacie, potrafi wciągnąć, ale też sfrustrować przez system zdobywania duszy.


6
Ogólny / Odp: W co aktualnie gracie?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez GBM_Fan dnia Lipiec 29, 2025, 12:45:23 »
Wróciłem po ~10 latach (noo, 10 lat) do Castlevania Dawn of Sorrow na NDS. Miałem tam save z 86% zrobionej gry, ale nie mogłem sobie przypomnieć co ja tam robiłem i o co chodziło :) Zacząłem więc od nowa. O ile poprzednio (to akurat pamiętam) gra jakoś szczególnie mnie nie wciągnęła tak teraz bardzo mi się podoba. Może nie jest ten sam wymiar zaangażowania jaki był w przypadku ostatnio ogranego Fire Emblem Shadow Dragon, ale nadal jest to poziom wysoki, bo praktycznie codziennie znajduje czas na odkrycie kolejnych sekcji zamku. Jak ktoś nie grał to polecam, fajna Castlevania.
7
Gry / Odp: Gierka Prototyp:Hi Hi Puffy Ami Yumi and the Manga Madman (Milestone 3 prototyp)
« Ostatnia wiadomość wysłana przez stasiek19 dnia Maj 06, 2025, 14:09:07 »
Pamiętam tę kreskówkę. Leciala krótko, ale zapadła mi w pamięć. Miała świetną muzykę. Muszę sobie obczaić ten prototyp :)
8
Ciekawostki / Odp: 13 gier na GBA, które nigdy nie ujrzały światła dziennego
« Ostatnia wiadomość wysłana przez philipo dnia Maj 06, 2025, 07:36:27 »
https://www.youtube.com/watch?v=iS225gRWLwI

Cytuj
Check out some cancelled GBC games and prototypes, some with playable roms, and some with just a bit of info!
9
Gry / Gierka Prototyp:Hi Hi Puffy Ami Yumi and the Manga Madman (Milestone 3 prototyp)
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Ostry96 dnia Kwiecień 10, 2025, 18:32:33 »
Cześć.
Postanowiłem, że napiszę o starej nowości, gdyż kartridż ten został odnaleziony i upubliczniony w połowie 2024go roku.
Znacie Ewrynajt? Super. A Znacie zespół Puffy AmiYumi? Jest szansa, że słyszeliście, jeżeli w pierwszym 10-cio leciu lat 2000 oglądaliście Cartoon Network, gdyż pojawiła się tam kreskówka "Hi Hi Puffy Ami Yumi Show". Czy dobra? Kwestia gustu. Natomiast udźwiękowienie to (dla mnie) mióóóód, gdyż tworzyły je tytułowe bohaterki, które - co nie oczywiste - istnieją na prawdę. Ciekawostką jest, że właśnie między innymi ten duet w latach '90 odpowiada za rozpropagowanie japońskiej muzyki poza Japonią. Jeżeli znacie kreskówkę "Teen Titans" ale to takie starsze, nie to nieporozumienie z dopiskiem "go!", to muzykę w czołówce i końcówce, zawdzięczamy omawianemu duetowi.

Czas na gierę:
Oficjalnie wyszło parę gierek z Puffy AmiYumi. Jedna na rynek Japoński na PS1... polegała na strzelaniu w przedmioty, które leciały w stronę wokalistek... tak, dziwne.
Druga gra, pod szyldem Cartoon Network to tytuł na Game Boya Advance: "Hi Hi Puffy AmiYumi: Kaznapped!". Jak na gierkę na licencji, miło mi się w nią grało. Platformówka, gdzie sterujemy na zmianę głównymi bohaterkami z kreskówki i każda ma swoje specjalne możliwości. Fajne, serio.
Pojawiło się też coś bodaj na PS2 i DSa, ale nie miałem okazji grać.

Wątek główny:
Na stronie Internet Archive możemy odnaleźć rom odnalezionego tytułu, prawdopodobnie z okolicy 2005-go roku - choć pewności nie mam, ponieważ wcześniej wspomniana gra na GBA wyszła w 2005-tym roku, więc jest szansa, że była pisana w podobnym okresie.
Gra, moim zdaniem, jest na bardzo późnym poziomie rozwoju, gdyż mamy 10 z 12 poziomów. Co prawda, mamy dostępnego tylko jednego bossa w grze, nie ma zakończenia całości, ale i tak same poziomy wydają się być odpowiednio dopracowane, choć nie przeszedłem jeszcze całości. A i pauza nie działa. Natomiast już zdarzyło mi się natrafić na buga w grze. Jedna z bohaterek może przesuwać odpowiednie bloki. Ciągnąc jeden z tych bloków... utknąłem w ścianie. Gra, póki co bardzo przypomina wcześniej omawianą "Hi Hi Puffy AmiYumi: Kaznapped!" więc jeśli mieliście okazję pograć w jedną, warto, moim zdaniem obczaić ten prototyp.



A kwestię legalności pozostawiam Waszym sumieniom ;)
10
Ogólny / Odp: Gry, które ukończyliśmy
« Ostatnia wiadomość wysłana przez GBM_Fan dnia Marzec 24, 2025, 12:20:17 »
Fire Emblem: Shadow Dragon (NDS)




Fire Emblem: Shadow Dragon na NDS to jedna z tych gier, do których zabierałem się wielokrotnie i nigdy ich nie kończyłem. Zawsze był ten moment kiedy zderzałem się z jakimś elementem gry, który po prostu zniechęcał mnie do dalszej rozgrywki lub po prostu sama gra była za mało wciągająca. O ile dobrze kojarzę to FE:SD zakupiłem pod koniec roku 2011 i nie był to celowy zakup, ot grę dostałem razem z Fire Emblem 7 i 8 na GBA, które upolowałem w zestawie na eBay. W związku z tym, że Shadow Dragon nie był chodliwym tytułem, nie opłacało mi się go sprzedawać w tamtym czasie, więc został w kolekcji. I bardzo dobrze...

Shadow Dragon od początku był tytułem, który dzielił graczy. Powodów było kilka, ale największe to zmiana oprawy graficznej z pięknego, kolorowego pixel-art z odsłon na GBA na... no właśnie nie wiem na co. Wygląda to trochę jakby ktoś zmniejszył saturację o jakieś 50% w stosunku do GBA, stworzył jakieś grafiki, potem je rozciągnął do wymaganej rozdzielczości, a potem jeszcze rozmazał. Może przesadzam, ale w porównaniu do tego co znaliśmy z GBA to ewidentnie był to krok wstecz. Drugim powodem dla, którego ta odsłona serii nie zdobyła takiej popularności wśród fanów było uproszczenie rozgrywki przez usunięcie mechanik znanych i lubianych z wcześniejszych części. To w dużym uproszczeniu, ale łatwo było się uprzedzić już tylko z ww. powodów.

Prawie 14 lat (!?), tyle czasu potrzebowałem żeby w końcu raz i konkretnie przysiąść do FE:SD i po prostu zmusić się (przynajmniej na początku) do przebrnięcia przez pierwsze etapy. Pomógł remont mieszkania. Choć może brzmi to dziwnie, ale kiedy podczas remontu na parę miesięcy zmuszony byłem schować w karton mój PC, nagle biblioteka gier na handheldy ożyła. Poranna kawa przed pracą w McDonald's to był świetny czas żeby choć przez chwilę pograć na moim wysłużonym Nintendo DSi.

Początek zabawy był znowu trochę zniechęcający, oprawa graficzna już tak nie przeszkadzała, brak mechanik też, ale przytłaczała mnie ilość jednostek, które są graczowi serwowane w ilości masowej w pierwszy etapach. Niby od przybytku głowa nie boli, ale w tym przypadku rodziło to wiele niepotrzebnych pytań. Kogo wybrać? Dlaczego dostaję nagle 3 jednostki jednego typu, czy mam grać wszystkimi, czy wybrać z nich jednego? Jeśli jednego to którego, skoro nie wiem, jakie mają wskaźniki wzrostu (można znaleźć w poradnikach, ale przy pierwszym graniu nie lubię ich czytać)? Itp. Itd. Do tego doszedł nielogiczny dla mnie element w postaci możliwości zmiany klasy postaci (!?), jakieś to dla mnie było dziwne, że wielkiego rycerza nagle z etapu na etap można zamienić w czarodzieja. Te elementy gry i parę innych (kuźnia, etapy gaiden do których można dostać się tylko kiedy gramy źle) co najmniej irytowały. Ostatecznie po prostu zacząłem ignorować to co mi przeszkadza i to bardzo pomogło.

Im dłużej grałem, tym FE:SD bardziej mi się podobało, w połowie kampanii wciągnąłem się już bardzo. Miałem już wybrane swoje postacie, przyzwyczaiłem się do braku pewnych mechanik, zacząłem doceniać różne dodatkowe funkcje QoL, a w pewnym momencie nawet lekko polubiłem oprawę graficzną (lub może się po prostu przyzwyczaiłem). Grałem na poziomie H1 (oczko wyżej niż Normal) i było to niezbyt duże wyzwanie dla mnie, ale na pewno przyjemne i pozwalało dosyć dynamicznie kończyć poszczególne etapy. Dzięki temu już po 25h zabawy pokonałem ostatniego bosa. Co ciekawe, od razu pojawiła się chęć do rozpoczęcia gry na wyższym poziomie trudności, to chyba dobry znak.

FE:SD to świetna odsłona serii (tak swoją drogą jest to remake FE1 z NES) i choć ma swoje dziwactwa to ma też bardzo wysoki poziom regrywalności przez dużą ilość postaci, aż 6 poziomów trudności, ciekawe etapy, prostą fabułę (to akurat dla mnie plus) i przemyślane rozwiązania QoL. Ostatecznie bawiłem się świetnie, a w planach mam zagrać jeszcze przynajmniej 2 razy. Jest to dobry tytuł, może nawet bardzo dobry, a jego wady nikną w cieniu, ale niestety trzeba przebić się przez dosyć zniechęcający próg wejścia.

EDIT
Zaraz po przejściu H1 zabrałem się za H2, potem H3, H4 i w końcu najtrudniejszy poziom H5 został zaliczony. Co tu dużo pisać, jeśli gra tak wciąga, że przechodzi się ją 5 razy z rzędu to jest naprawdę dobrze jeśli chodzi o grywalność. Podnoszę ocenę z 8 na 9, bo FE:SD na wyższych poziomach trudności jeszcze bardziej świeci. Poza tym te elementy gry, które wydawały się zbędne (czyli bardzo duża ilość postaci do wyboru, kuźnia i możliwość zmiany klasy) nagle na wyższych poziomach trudności zaczęły mieć sens. Na pewno do FE:SD jeszcze wrócę, bo jest to teraz moja ulubiona odsłona serii.

Ocena: 9/10
Jednym zdaniem: Przy pierwszym kontakcie może zniechęcić, ale ostatecznie to świetna pozycja w serii Fire Emblem.




Shiida, jedna z pierwszy jednostek i jedna z najlepszych w całej grze. Jej poziomy wzrostu pozwalają na stworzenie super uniwersalnej jednostki. W zasadzie w pewnym momencie przeszedłem 2 etapy (i to późniejsze) z wykorzystaniem tylko Shiidy i Leny w celu leczenia. Miazga. Choć wiem, że na poziomie trudności H5 pewnie będzie to mniej odczuwalne.
Strony: [1] 2 3 ... 10