Wróciłem po ~10 latach (noo, 10 lat) do Castlevania Dawn of Sorrow na NDS. Miałem tam save z 86% zrobionej gry, ale nie mogłem sobie przypomnieć co ja tam robiłem i o co chodziło :) Zacząłem więc od nowa. O ile poprzednio (to akurat pamiętam) gra jakoś szczególnie mnie nie wciągnęła tak teraz bardzo mi się podoba. Może nie jest ten sam wymiar zaangażowania jaki był w przypadku ostatnio ogranego Fire Emblem Shadow Dragon, ale nadal jest to poziom wysoki, bo praktycznie codziennie znajduje czas na odkrycie kolejnych sekcji zamku. Jak ktoś nie grał to polecam, fajna Castlevania.